CNDirect: misja szkoła

Jeden dzień. Dwa słowa, a wywołują tyle nerwów, niepokój i strach. Tak, zgadza się. Już pojutrze rozpoczyna się szkoła. Zazdroszczę tym, którzy nie wchodzą w nowe progi. Z jednej strony cieszę się ze zmiany  szkoły i otoczenia. W starych ścianach siedziałam 9 lat, czas na zmiany. Z drugiej strony - boje się. Lecz to nieuniknione, aczkolwiek wierzę, że wszystko będzie dobrze. Na wielu blogach posypały się haul'e dotyczące szkoły i przygotowań. Postanowiłam zrobić coś podobnego, ale w odniesieniu do ubrań. Przychodzę dzisiaj do Was wraz ze sklepem CNDirect. Już kiedyś wspomniałam o tej firmie, mam nawet sweterek od nich. Jestem z niego bardzo zadowolona. Długo się zastanawiałam czy zrobić propozycję stylizacji na rozpoczęcie roku, ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Każdy dobrze wie, że na taką okazje trzeba ubrać się na galowo. Każda stylizacja w kolorach bieli i czerni jest idealna. Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was dwie propozycje stylizacji do szkoły. Mówi się "nie szata zdobi człowieka", aczkolwiek wygląd robi pierwsze wrażenie. To jak wyglądamy w połowie przyczynia się do tego czy przyciągamy, czy odpychamy innych rówieśników. Każdemu przecież zależy na dobrej opinii w szkole. Pierwsza stylizacja jest elegancka, ale również codzienna. Natomiast druga jest już luźniejsza, ale również efektowna. Na stronie znajduje się dużo ślicznych ubrań, nawet męskich. Polecam zajrzeć. Korzystając z okazji, zauważył ktoś jakieś zmiany? Wspomniałam w ostatnim poście, że zamierzam zmienić design. Udało się. Po kilku dniach, pomyłka.. po kilku tygodniach ciężkiej pracy, otrzymałam zadowalające efekty. Postawiłam na klasyczny, minimalistyczny wygląd. Jestem bardzo ciekawa, czy Wam również się podoba. W komentarzach czekam na Waszą opinię. Dla mnie liczy się bardzo. Jeśli jesteśmu już przy tym zasmucającym temacie szkoły, nauki, napiszcie jak przygotowania przebiegają u Was. Ja do szkoły mam praktycznie wszystko. Muszę dokupić zeszyt z religii i cyrkiel. Która stylizacja przypadła Wam do gustu najbradziej? 
koszula  |  spodnie  |  buty  |  plecak  |  zegarek

spodenki  |  cardigan  |  top  |  plecak  |  buty

  
prywatny facebook - INSTAGRAM - TUMBLR  - Snapchat: rilseee
Zobacz więcej >

Liczę już dwie wiosny

Dwudziesty szósty sierpnia - niby zwykły dzień, a jednak wyjątkowy. Pomijając fakt, iż wczoraj minął ostatni piątek wakacji (o czym wolę nie myśleć), to ta data świadczy o czymś innym. Wczoraj mój blog, a w zasadzie nasz, obchodził swoje 2 urodziny. To cudowne, że jestem z Wami już taki kawał czasu. Jestem z siebie dumna. Z drugiej strony to przykre, ponieważ czas leci tak szybko. Jeśli ktoś jest ze mną od początku, dziękuję. Dziękuję również tym, którzy dołączyli w trakcie.  Te 2 lata, 24 miesiące, 730 dni,17520 godzin, 1051200 minut to cudowny czas. Mam nadzieję, że będę prowadziła kącik w internecie przez długo, długo i to nie będą ostatnie urodziny bloga. Patrzę teraz na swój pierwszy post, pierwszą stylizacje.. Pamiętam jak robiłam pierwsze zdjęcia telefonem, nie znałam całej blogosfery, a teraz? Wszystko się zmieniło. Dojrzewam, zdobywam pasję, uczę się życia i to razem z Wami. Pamiętam jak cieszyłam się pierwszą setką obserwatorów, potem pół tysiąca, tysiąc. Każdy nowy czytelnik wywołuje u mnie ogromny uśmiech. Przez ten cały czas uzbierało sie 1507 czytelników, 132376 wyświetleń, napisałam 210 postów i zebrałam 14194 komentarzy. Otrzymałam od Was wiele miłych wiadomości, czuję Waszą obecność i wiem, że jesteście. Jestem bardzo, bardzo wdzięczna i  tak podekscytowana tym faktem, że nie wiem co napisać, naprawdę. Zaraz zacznę skakac z radości. Chyba zrobię ogromną imprezę i zaproszę Was wszystkich, haha. Planuję nad zmianą wyglądu. Ostatnio zmieniałam go.. rok temu? Jeśli ktoś zna kogoś od design'ów, dajcie znać. W zakładce "kontakt" macie wszystkie moje profile społecznosciowe, napiszcie. Póki co, pomęczę się sama. Może coś z tego wyjdzie, kto wie? W tym ważnym dla mnie wpisie, chciałabym wspomnieć o tym, co blog wprowadził do mojego życia. Nigdy nie pomyslałabym, że internet może służyć aż tak pozytywnie. Jako że bloga tworzycie Wy, zamienię słowo "blog" na "Wy". Dzięki Wam pokochalam fotografię, blogowanie. Dzięki Wam jestem taka jaka jestem, stałam się odważniejsza. Dzięki Wam poznałam dużo znajomych, spotkałam się z blogerkami.  Dzięki Wam mogę tu być. Dziękuję! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spotkać z chociaż połową Was, a najlepiej ze wszystkimi. To jest mój cel, do którego będę dążyć. Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję!

  
prywatny facebook - INSTAGRAM - TUMBLR  - Snapchat: rilseee
Zobacz więcej >

Nanobytes - guj żumę!

Nie znam osoby, która nie lubiłaby słodyczy. Owszem, trafiają się pojedyncze wyjątki, ale jestem pewna jednego - zmiany. Wystarczy przeczytać post do końca! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją, która większości powinna się spodobać. Ja najbardziej ze słodyczy lubię żelki i gumy. Ostatnio miałam okazję współpracować z Nanobytes. Jest to firma posiadająca cukierki do żucia w trzech smakach: truskawka, guma do żucia i cola. Ja spróbowałam dwa pierwsze smaki, genialne. Oprócz świetnego opakowania, zachęcają wszystkim. Nanobytes, a właściwie opakowanie posiada zamek. Dzięki temu mogą być na dłużej, chociaż.. Są tak pyszne, że nawet człowiek się nie zdąży zorientować, a ich już nie będzie. Firma opisuje produkt tak: "Jakiś czas temu, daleko, daleko w kosmosie…Niebo było wypełnione jadalnymi planetami, dryfującymi niebezpiecznie blisko gwiazd. Planeta Nano zbudowana była z trzech wstrząsających smaków: truskawkowego, gumy balonowej oraz coli. Kiedy Planeta Nano zderzyła się z gwiazdą, eksplodowała, wypełniając niebo mnóstwem małych słodkości.Zespół Nano – Astronautów został wysłany, aby zebrać te rzadkie i pyszne cukierki do żucia i przywieźć je z powrotem na Ziemię, dla Ciebie, abyś też mógł cieszyć się tymi pysznymi smakami. Dostępne w 25-gramowych saszetkach i 65-gramowych zamykanych torebkach.. Nanobytes to najpyszniejsza rzecz, jaką wynaleziono do tej pory na świecie. " Nikt się nie sprzeciwi z opisem. Ja mogę tylko potwierdzić. Te cukierki są naprawdę przepyszne. Możecie pomyśleć, że pisze tak ze względu na współpracę. Piszę tak, ponieważ naprawdę są przepyszne. Każda osoba, którą poczęstowałam, jest zachwycona smakiem. W paczuszce, oprócz trzech torebekz cukierkami do żucia, znalazłam torbę. Jest ona ekologiczna, fajny materiał, możecie zobaczyć ją na zdjęciach. Naprawdę polecam. Na ich facebook'u znalazłam krótką informację: Opublikuj swoje zdjęcie z Nanobytes, aby zostać naszą ulubioną postacią tygodnia. Fajna sprawa! Więcej o tych pysznościach możecie poczytać na facebook'u (klik) i ich stronie internetowej (klik). Koniecznie spróbujcie tych kosmicznych smakołyków. Na pewno się nie zawiedziecie, daje Wam na to moje słowo. Jeśli już ktoś spróbował, czekam na opnie w komentarzach! Polecam i jeszcze raz polecam :)

Cukierki do żucia znajdziecie tutaj i tutaj! :)

  
prywatny facebook - INSTAGRAM - TUMBLR  - Snapchat: rilseee
Zobacz więcej >

Do zamku marsz! #3

Dzisiaj już ostatni post związany z wyjazdem do Krynicy. Tak jak wspomniałam wcześniej, ostatniego dnia trochę popadało. To był przelotny deszczyk, aczkolwiek dobrze, gdyż nie najlepiej wraca się w upały. Apartamenty opuściliśmy przed porą obiadową. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Zamku, który mieści się w Malborku. Położony jest on na prawym brzegu Nogatu. Pochodziliśmy, pozwiedzaliśmy. Niektóre elementy przypominają mi Hogwart z Harrego Pottera . Tak, mam bardzo rozbudowana wyobraźnię. Bardzo ładnie tam. Mieliśmy iść do muzeum, ale nie było dużo chętnych. Porobiliśmy zdjęcia, a potem ruszyliśmy w poszukiwaniu restauracji, w celu zjedzenia obiadu. Przy okazji zahaczyliśmy o czołgi. Na samym końcu wstawiłam jedno zdjęcie. W domu byliśmy nawet wcześnie. Tak jam zauważyliście, ostatniego dnia dużo się nie działo. Na dniach pojawi się również krótki vlog z wyjazdu. Od razu uprzedzam, że nie będzie to taki typowy filmik. Podsumowując cały wyjazd, jestem naprawdę zadowolona. Wyjątkowo trafiliśmy na idealna pogodę. Zaraz po powrocie, do dnia dzisiejszego pogoda nie sprzyja. Czas spędzony w miłym, rodzinnym gronie, w świetnej atmosferze. Może uda się i w sierpniu jeszcze pojedziemy nad jezioro, kto wie. Mam nadzieję, że taka seria Wam się spodobała. Niedawno przebywałam w Stegnie, tym razem z rodziną mojego chłopaka. Na pewno pojawi się z tego post lub kilka, a nawet vlog. Korzystajcie z wakacji póki możecie. Zresetujcie się i pozytywnie nastawcie na nowy start. Miłego wypoczynku! Teraz tak jak zwykle, zachęcam do oglądania zdjęć wykonanych przeze mnie za pomocą mojego niezastąpionego przyjaciela - Sonego. Nie jestem wykwalifikowanym fotografem, ale mam nadzieję, że się podobają. Pozdrawiam serdecznie,  buziaki.

Polecam:

  
prywatny facebook - INSTAGRAM - TUMBLR  - Snapchat: rilseee
Zobacz więcej >

Nie, żartuje + Big Sale + wyniki losowania

Na wstępie uprzedzam, iż post będzie bardzo rozległy tematycznie. Moja prawie dwutygodniowa nieobecność sprawiła, że trochę spraw się uzbierało. Zaczynając od czekającej paczki aż po obowiązkowe podanie wyników losowania. Dodatkowo przerwa sprawiła, że mam ogromną ochotę pisania.  Zresztą sami zobaczycie, gdy tylko dotrwacie do końca i przewiniecie na sam koniec. Teraz przejdę do głównej treści wpisu..
Świat jest duży. Żyją na nim rośliny, zwierzęta, ludzie. Ludzie żartobliwi, jak i ludzie z mniejszym poczuciem humoru. Istnieje dużo problemów większych i tych mniejszych. Czasami dochodzi do nieporozumień między nami. Wiadomo - każdy jest inny i nie da się wszystkim dogodzić. Każdy radzi sobie z problemami inaczej. Są osoby, które traktują życie jak żart. Trochę źle to nazwałam, ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. Osoby takie dużo się śmieją, żartują, problemami się nie przejmują, potrafią rozbawić innych i to ogromna zaleta. Potrzeba takich ludzi. Lecz czasami zdarzają się osoby, które żartują w nieodpowiednich momentach. Wszystko potrafią obrócić tak, że pojawi się śmiech na ich twarzy. Moje pytanie brzmi, czy to dobrze? Nie jestem wróżką, ale przypuszczam, że na początku odpowiedziałeś "tak". A gdyby się tak głębiej zastanowić? Na Ziemi są problemy, które mimo wszystko wymagają powagi. Nie chodzi mi o pogrzeb, czy inne takie przykre wypadki, w których każdy wie jak się zachować. Sytuacja: Chcesz porozmawiać z kolegą na poważny temat. Potrzebujesz jego rady w bardzo ważnej sprawie. Niestety ta osoba żartobliwie podchodzi do wszystkiego, również do tego co mówisz i śmieje się oraz opowiada dowcipy. Co drugie słowo padające z jej ust to "żartowałem". Wkurzające, ale bywa i prawdziwe. Śmiech to zdrowie, każdy o tym wie. Wiadome jest również to, iż nie należy przejmować się wszystkim. Należy żartobliwie iść przez życie, ale nie przesadzając. Jeśli będziesz żartował dosłownie ze wszystkiego, nic co powiesz nie będzie prawdą tylko żartem, nie skończy się to dobrze. Warto pamiętać, że bycie osobą bez humoru też nie zaowocuje pozytywnie. Może tego nie da się wyłapać tak od razu, ale chciałam przekazać Tobie puentę: Zastanów się, a dopiero potem żartuj. Być może będzie taki pech i użyjesz dowcipu w nieodpowiedniej sytuacji. Żartując bez wytchnienia, nikt z Tobą nie będzie szczery.
koszulka - Shein
Zobacz więcej >

Gokarty, Melex'y i rejsy #2

Mam nadzieję, że spodobał Wam się ostatni post. Jeśli tak, no to wracamy do dalszej części relacji z wyjazdu. Jeśli chodzi o nocleg, wynajęliśmy dwa apartamenty. Bardzo fajne miejsce, miłe panie. Mieszkaliśmy na ulicy Niska 10, był może ktoś? Zapomniałam dokładną nazwę miejsca, aczkolwiek pamiętam, że każdy apartament w budynku należał do innego właściciela. Z tak liczną brygadą było bardzo wesoło.  Pierwszego wieczoru rozejrzeliśmy się po okolicy, a następnie zrobiliśmy grill'a. To był dzień, w którym w telewizorze nadawali mecz Polski, który niestety zakończył się przegraną. Mimo to, mile spędzony czas. Kolejnego dnia przepłynęliśmy się łodzią. To nie był mój pierwszy raz, ale również nie pamiętam kiedy był ostatni. Fajne wrażenia i przepiękne widoki. Dużo czasu spędziliśmy na plaży. Ciesze  się bardzo, ponieważ przez cały wyjazd towarzyszyło nam piękne słońce. Jedynie ostatniego dnia troszkę padało. Razem z chłopakiem wynajęliśmy gokarta i jeździliśmy po całej Krynicy. Uwielbiam to! W tym samym czasie reszta rodziny zrobiła sobie wycieczkę melexem do skał. Wieczorem poszliśmy na koncert zespołu Piersi do Bulwaru Słonecznego. Nagranie jest na oficjalnym facebook'u wykonawców. Następnego ranka poszliśmy pozwiedzać, pochodzić po straganach. Popływaliśmy i korzystaliśmy z plaży jak tylko można.  Wieczorem poszliśmy na nieudaną sesje o zachodzie słońca. Nieudana, ponieważ chmury wszystko zasłoniły i do tego dołączył deszcz. W drodze powrotnej do apartamentu spotkaliśmy nowego przyjaciela, dzika. Nie ukrywam, że trochę się przeraziliśmy. Nic nikomu się nie stało.Ostatniego dnia był tylko wyjazd, a to co zwiedziliśmy w drodze powrotnej - w następnym poście. Pierwszy raz byłam w Krynicy. W tamtym roku mieliśmy jechać, ale coś nie wyszło i jak co roku wylądowaliśmy na Warchałach. Nareszcie cel został zaliczony. Mam nadzieję, że wrócimy tam za rok. Jeśli ktoś z Was był, podobało się? Czekam na Wasze komentarze, a tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć.
Zobacz więcej >

Byłam w więzieniu?! #1

Na przełomie czerwca i lipca (30.06-03.07), wraz z rodziną wybrałam się na wakacje. Nasza ekipa była dość liczna, gdyż w finale wynosiła 13 osób. To był najlepszy wyjazd, ponieważ był ze mną mój chłopak. Wyjechaliśmy do Krynicy.  Opowiadałam Wam już o tym trochę, ale wreszcie zmobilizowałam się - i tak jak obiecałam - piszę o tym oddzielny post. Byłam w trzech miejscach i postanowiłam, że zrobię z tego małą serię. Pierwszy, czyli dzisiejszy post będzie o Sztutowie.  Jadąc do głównego celu, zatrzymaliśmy się w Obozie koncentracyjnym ,,Stutthof", który mieści się właśnie w tym mieście. Skąd tytuł "(..)więzienie"? Otóż mój tata, przez pomyłkę w rozmowie telefonicznej powiedział: Jestem w więzieniu. Pomyślałam, że to przyciągający uwagę tytuł. Ten  Obóz to muzeum utworzone staraniem byłych więźniów KL Stutthof. Wejście jest darmowe, aczkolwiek parking już nie. Ale naprawdę warto. Bardzo spodobał mi się brak przewodnika. Można samemu swobodnie poruszać się po całym muzeum. Mówiąc szczerze, nie lubię słuchać, a praktycznie nigdy nie słucham przewodników. Jeśli coś mnie zainteresuje, sama o tym przeczytam na tabliczkach. Przechodząc dalej..  Wchodząc do każdego budynku możemy poczuć się jak w tamtych czasach. Widziałam ich łóżka, stroje, łazienki, szpital. Była również gazownia, niestety nie można było do niej wejść. Zrobiłam bardzo dużo zdjęć, ale wybrałam tylko te najciekawsze. Najbardziej przeraził mnie stos butów, a raczej pozostałości po nich. To straszne co człowiek może zrobić z drugim człowiekiem. Nie przepadam za historią. Na początku myślałam, że zanudzę się na śmierć w tym muzeum, aczkolwiek myliłam się. Bardzo mnie wszystko zainteresowało. Możliwość dotknięcia, zobaczenia, chodzenia po polu, na którym kiedyś zabijano.. Straszne. Mam nadzieję, że dzięki zdjęciom chodź troszkę wczujecie się. Po Sztutowie jechaliśmy od razu do naszego apartamentu. Nie licząc stacji benzynowych, restauracji, Sztutowo to jedyny dłuższy przystanek. Naprawdę polecam zatrzymać się i poświęcić chwilkę. Był ktoś? Wierzę, że taka wakacyjna seria spodoba się. Przed nami jeszcze dwa posty. Zapraszam do oglądania zdjęć.
Zobacz więcej >

Etui od funnycase.pl

Coraz mniej przemyśleń, stylizacji, a coraz więcej postów na inny temat. To wszystko spowodowane jest wakacjami. Wszelkie wyjazdy zmuszają mnie do pisania postów 'na zapas'. Zapewniam Was, że od września wrócimy do normy. Tym czasem dzisiaj jeszcze post na inny temat niż poprzednio. Przygotowałam recenzję case'a, otrzymanego w ramach współpracy z firmą funnycase.pl . Już kiedyś wspomniałam na temat tej firmy. Poprzednio dostałam dwa etui, tym razem jedno. Ostatnio nie zawiodłam się, rzeczywiście jest wytrzymałe. Używam często etui z tego sklepu i nie zauważyłam, żeby cokolwiek mi się zdrapało. Telefon jest chroniony bardzo dobrze. Jestem zadowolona wykonaniem, dlatego postanowiłam zamówić kolejne etui. Case'ów nigdy za wiele, prawda? Wystarczy zmienić etui i telefon wygląda jak nowy. Temat telefonów nigdy nie zaniknie, gdyż coraz nowsze pojawiają się w sklepach. Także nawet przy zmianie telefonu, etui zawsze można sprzedać. Funny case to firma z etui. Oprócz tego w sklepie można znaleźć różne akcesoria takie jak  ładowarki, selfie stick, a nawet folie ochronne i baterie. Co do etui, jest to najlepsza firma jaką znam, ponieważ ma możliwość zaprojektowania etui. Nie musicie martwić się, że nie ma modelu Waszego telefonu, ponieważ wybór jest niesamowicie szeroki. Ile razy szukaliście odpowiedniego etui, a nie mogliście znaleźć? Teraz to już nie problem. Oczywiście oprócz projektowania, są gotowe wzory. Etui, które dzisiaj Wam przedstawiam, zaprojektował mój chłopak na swój telefon: Microsoft lumia 535. Pomimo małego nieporozumienia, polecam bardzo tą firmę. Kontakt jest błyskawiczny co sprawia, że szybko możemy się porozumieć. Odpowiedź zazwyczaj pojawia się już kolejnego dnia. Co do przesyłki - jestem pozytywnie zaskoczona. Paczkę otrzymałam w ciągu czterech dni roboczych, więc bardzo szybko. Wszystko było ładnie zapakowane i solidnie, aby nic nie uległo zniszczeniu. Obudowa usztywniona była gąbeczką oraz tekturą, co miało chronić przed odkształceniem. Ostatnią rzeczą, o której chcę opowiedzieć jest wykonanie. Etui jest starannie zrobione. Szukanie czegoś, do czego można się przyczepić, jest jak szukanie igły w stogu siana. Etui nie pogrubia telefonu, jest matowe i co najważniejsze - jest dokładnie takie, jakie zaprojektowałam. Jestem naprawdę zadowolona. Warto zamawiać,  czwarte etui zawsze gratis. Posiada ktoś z Was obudowę z tej firmy? Co sądzicie? Teraz przedstawię moje zamówienie:
Zobacz więcej >

Czarny kotek czy może słonik?

Jeśli jesteś ze mną od dłuższego czasu, to wiesz, że nie lubię marnować czasu wolnego. Tak oto mi minął jeden miesiąc wakacji. Ten co pozostał nie będzie wyjątkiem i również zamierzam wykorzystać go jak tylko najlepiej potrafię. Tak dużo się dzieje, aż ostatnio zapomniałam kompletnie dodać wpis na bloga. Przypomniało mi się po północy. Jeszcze raz przepraszam za opóźnienie. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Mogę nazwać to siłą wyższą. Posty mam zaplanowane na dwa tygodnie do przodu. Już w ten czwartek wyjeżdżam, w piątek pojawię się na koncercie Rihanny w Warszawie, wcześniej spotkam się z bolgerkami, a następnie jadę od razu do Stegny na tydzień. Nie musicie się obawiać, bo tak jak wspomniałam, wszystko już zaplanowane. Dzisiaj miała pojawić się sesja z Krynicy oraz post tematyczny. Aczkolwiek kurier pokrzyżował moje plany. Podczas zabawy z moim pieskiem, odebrałam paczkę. Zawartość przesyłki to biżuteria ze sklepu Born Pretty Store. Postanowiłam, że pokażę ją dzisiaj. Zamówiłam dwie rzeczy: bransoletkę oraz kolczyki. Kolczyki mają wzór kotków. Połączenie czerni ze złotymi oblamówkami wygląda przepięknie. Taki dodatek idealnie uzupełni każdą stylizację i pasuje do wszystkiego. Nawet nie czuje się ich na uszach. Możesz je znaleźć tu. Cena ich to zaledwie $0.99, czyli bardzo malutko. Warto przy zamówienie dorzucić je do koszyka, gdyż kosztują niewiele, a są prześliczne. Drugą rzeczą jest bransoletka. Już na samym początku się zaskoczyłam, a nawet przeraziłam. Myślałam, że coś zepsułam. Nie wiem jak to wyjaśnić, ponieważ bransoletka jest jak naszyjnik. Szybko zaraz zorientowałam się, że nawija się ją na rękę. Bardzo fajny pomysł, ponieważ każdy może ją regulować. Bransoletka ma przepiękny kolorek, jest urocza. Można ją znaleźć poprzez kliknięcie tu.  Kosztuje $8.50. Cena większa niż w przypadku kolczyków, ale warto. Polecam te rzeczy. Są świetne.  Co o nich sądzisz? Korzystając z okazji, przypominam  o  rozdaniu. Coraz mniej czasu, a nagrody czekają. Rozdanie kończy się już 15 sierpnia.
Zobacz więcej >
R I L S E E E © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka